14 czerwca 2004

# 24

Kicia kicią i szczęście to chodzące, ale przez nią od piątku mam potworne zapalenie spojówek. Za mocno ją przytulałam chyba i zbyt czule, no i pokarało mnie - to klątwa zazdrosnych mężczyzn! Ojciec Mifu powiedział dzisiaj, że jak nie zostanie w końcu pogłaskany (jego mama zaczyna dom przez kota zaniedbywać), to zacznie tak jak kot - brykać, żeby zwrócić na siebie uwagę.

Głupi M. dzisiaj obowiązkowo podniósł mi ciśnienie. Dzień jak codzień. Raz, dwa, trzy... oddech, cztery, pięć,... Na panią okulistkę na ostrym dyżurze czekałam godzinę piętnaście, bo musiała skończyć nie cierpiącą zwłoki konwersację z drugę lekarką. Sześć, siedem, ...oddech, osiem, dziewięć, dziesięć. NARA.

Ps. Jutro mój ukochany Szefu, najlepszy na świecie, odzyskuje wolność, co to mu ją razem z mercedesami i motorem zabrali półtora miesiąca temu. No dobra, jak byłam młodsza to nie sądziłam, że będę pracować dla kogoś takiego. Dopisać do poprzedniej notki.
Stęskniłam się za nim, chyba go wyściskam okrutnie, jak go tylko zobaczę. Chociaż pewnie będzie kozaczenie z cwaniakowaniem, ale to przecież Szefu.
Od Szefu's Wife dostałam dzisiaj błyszczyk do ust. Niby nic, tyle że pewnie kosztował połowę mojej wypłaty, Versace. Lubisz błyszczyki? Konsystencja mi w tym nie odpowiada. No lubię. Ale tylko Versace, żadne inne.

2 komentarze:

Lake of Fire pisze...

Sęk w tym, że konsystencje mercedesów wszelakich pasują jej bardzo bardzo... Sama jeżdżę rozklekotanym Cinquesrento, psującym się co tydzień, i po roku dopiero pokazały się szanse na punto. Chyba na mercedesa nie ma co liczyc ;P Ale - jak to mówią - lepszy Versace niz nic.

Lake of Fire pisze...

SKASOWAŁAM! Dzisiaj są śmietniczki przy komentarzach, wczoraj nie było... Chyba że komputer w pracy je widzi, a ten w domu niet...
?!